POZNAJ SAMEGO SIEBIE

Ta maksyma widniała kiedyś na frontonie świątyni Apollina w Delfach. Potem spopularyzował ją Sokrates. Gdy już wejdziesz na tę drogę świat stanie przed tobą otworem pod warunkiem, że będziesz miał otwarte oczy, umysł i serce.

Podróże są właśnie taką drogą w głąb siebie. Ilekroć wyjeżdżam do Azji, zwłaszcza do Indii, Iranu więcej dowiaduję się o samym sobie, jak o kraju, w którym aktualnie jestem. O swoich uprzedzeniach, stereotypach, przyzwyczajeniach, ale też i o lękach. Bo to one zakłócają postrzeganie obcej kultury, cywilizacji, obyczajów i zwyczajów jego mieszkańców. Do tego dochodzi bariera językowa, bo znajomość np. angielskiego czy francuskiego pozwala się komunikować, ale nie zrozumieć ich duszę.

Dlatego kiedy przekraczam granicę włączam przełącznik „off’. Restartuję całą swą wiedzę zaczerpniętą z książek pisanych najczęściej przez ludzi Zachodu i otwieram szeroko swoje oczy, umysł i serce. Oczy by starać się spojrzeć na ten kraj, na ile jest to możliwe, oczyma moich gospodarzy. Pamiętając nieustanie, że jestem wyłącznie gościem, który nie ma prawa oceniać, porównywać z tym co w jego ojczyźnie.

Pamiętam, w Mumbaju urzekły mnie slumsy Dharawi oraz pralnie „pod chmurką” w których setkiMumbaj - [ubliczna pralnia ludzi, codziennie piorą tony ciuchów, pościeli itd. Przewodnicy prawie każdej wycieczki zawożą tam turystów, by zobaczyli i obfotografowali tę „atrakcję turystyczną”. Ich najczęstsze komentarze. „Och jakie to urocze, jakie malownicze !!!!!”. Gdyby zeszli na dół i porozmawiali choć przez chwilę z praczami, dowiedzieliby się jak nędzne pieniądze otrzymują za swą ciężką pracę.

Przyznam się szczerze, kiedy pierwszy raz tam byłem, nie byłem lepszy od nich. Proces pozbywania się tego „garbu” był długi, czasami bolesny, a niekiedy komiczny, zwłaszcza w sytuacjach gdy moja polska mentalność zderzała się z mentalnością gospodarzy. Zachowanie, dla nich normalne jak np. wciskanie się na siłę do pociągu czy autobusu przy użyciu łokci i nóg, dla mnie zrazu było szokiem i wywoływało agresję. Potem, już tylko zwykłą koniecznością, by mieć jakąkolwiek szansę na dalszą podróż.

Podpatrywałem, jak się wtedy zachowują autochtoni. Jak reagują na kuksańce. Najczęściej z uśmiechem lub miną „to nie ja, to on”, rzadko kiedy wybuchem gniewy. Otwierałem umysł, by chłonąć to co widzę, słyszę. Na ulicy, w pociągu, w świątyniach, restauracjach, szpitalach, na bazarach, lokalnej telewizji. Bez uprzedzeń i tej pokutującej jeszcze w wielu Europejczykach, a także Polakach, wyższości „białego człowieka”, która w rzeczywistości jest mitem, stworzonym przez kolonizatorów, by usprawiedliwić podboje albo też leczyć narodowe kompleksy.

Jak w przypadku wielu moich rodaków. Niekiedy z trudem przychodziła mi akceptacja niektórych bohaterów z indyjskiego panteonu jak np. Subhasa Chandra Bosego, walczącego ramię w ramię z Japończykami, przeciw Brytyjczykom o wolność Indii. A było to w tym samym czasie, kiedy polscy żołnierze wspólnie z brytyjskim walczyli pod Monte Cassino czy na froncie zachodnim II wojny światowej.

Ale to ich historia, ich wybory, ich bohaterowie. I nawet jeśli nie wszystko w niej mi się podoba muszę to uszanować. Podobnie jak obowiązek zdejmowania butów przy wchodzeniu do ich świątyń i domów. Właściwie nie z obowiązku, ale szacunku. Całkiem niedawno przez media społecznościowe w Polsce przetoczyła się dyskusja na ten temat. I niestety, większość osób biorących w niej udział, nie rozumiała, że to nie o wygodę gości chodzi, ale o okazanie szacunku tym, którzy nas goszczą jeśli takie w tym domu panują zwyczaje.

Dzięki tym podróżom w dal i w głąb siebie zrozumiałem, że nasza kultura i obyczaje nie są ogólnoświatową normą, wzorcem z Sevres, który należy przykładać do innych. Czy tu w Polsce, czy za granicą. W różnorodności jest piękno i urok tego świata. Wiem, że odrobienie tej lekcji niektórym moim rodakom z trudem przychodzi. Nie mają jednak wyjścia. Jeśli chcą, by szanowali nas, musimy im odpłacać tym samym.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zabezpieczenie *